wtorek, 28 maja 2013

never mind

Nie pisać, nie pytać, nie mówić. Po prostu myślcie - niczego więcej do szczęścia Mi nie potrzeba. Jeżeli popełniasz błędy, jesteś nie w porządku (nie mówię że często czy zawsze) chociaż o tym pamiętaj, by unikać zbędnych pytań i zagadek. Chyba każdy wie jaka jestem i co mnie boli najbardziej - bo jak widać, BOLI. Nie jestem ze skały, no ludzie.

Troszkę uśmiechu na twarzy, ostatnich tygodni, ludzi, wspomnień, wszystkiego.
















Poza tym czekam z utęsknieniem na najbliższe dni. 
* środa (szkoła, kurs, kosmetyczka, miasto, nocka z Szyndrą) 
* czwartek (domówka u Ali z najlepszymi ludźmi! :*) 
* piątek (energy 2000 - piana party z Alą, Pawłem, Patoś?, Karoliną? i Magda? ) 
* sobota (SSC z Kalą i Alą) 
* niedziela (ochaby, opalanko - mam nadzieję na 30 stopni!) 



+ tęsknię, tęsknie, tęsknię, 2 dni :) 







poniedziałek, 20 maja 2013

opalanko w Ochabach

Wspaniała niedziela, dawno tak dobrze nie spędzona. Słońce, + 30 stopni, rzeka, koc, cay dzień poza Rybnikiem - niezależna od niczego i nikogo, CUDOWNIE! Z Karoliną i mamą, dziękuję bo bardzo mocno było mi to potrzebne od dawna :)








niedziela, 19 maja 2013

dziewiętnastka Pawła

I po raz setny życzę Ci wszystkiego co NAJLEPSZE skarbie :* Urodziny? Na plus minus, zależy co gdzie kiedy z kim - park na plusik olbrzymi, teatr mniej, grota bez plusików a droga powrotna zdecydowanie pod kreseczką poza jakąkolwiek oceną, bo tego sie nie da ocenić. Bez sensu słowa, czyny, wszystko, ale da się bez paranoi? Da się, nawet jak jest ciężko bo kto da radę jak nie my? No właśnie! Także dziękuję za wszystko po raz setny Ali, Piotrkowi, Bielakowi i Jankowi za wszyściutko, jesteście wielcy :) I Pawłowi za urodziny, Ani, Martynie, Ani, Madzi, Kubie, Wojtkowi, Kacprowi, Mateuszowi, Marcinowi i wszystkim za towarzystwo, nawet przez chwilkę :)



niedziela, 12 maja 2013

juwenalia

Nie wiem czy na plus, czy minus - pogoda nie dopisała, na kampus nie dotarłam czyli w sumie nie można ich porównywać z zeszłym rokiem zdecydowanie! Ale przynajmniej nic nie zgubiłam.. No, oprócz nadziei jaką pokładałam w ludzi, ale never mind! Zdecydowanie kamień spadł mi z serca gdy łzy napływały do oczu a wiedziałam że obok mam dwie najlepsze dziewczyny na świecie i wspaniałego chłopaka, słucham rad wszystkich wokół, oj słucham :) Z tego co ludzie mówili, podobno nawet nie mam zbytnio czego żałować, że mnie cokolwiek ominęło - i dobrze bo tak strasznie chciałam spędzić ten wieczór na kampusie, a wyszło jak wyszło, no :) Końcówka z Karoliną i Magdą, całkiem niespodziewana pod poddaszem, troszkę inaczej to wszytsko widziałam łącznie z powrotem do domu i zdecydowanie, NIGDY WIĘCEJ, przyznaję rację, kolejny raz, przegrałam :( I choć wszystko we mnie od nowa się kumuluje i nikt nie wie o co chodzi, czekam tylko aż wybuchnę na nowo, bez kitu. Ale będzie dobrze i każdemu z osobna za te juwenalia zdecydowanie, DZIĘKUJĘ :*

wtorek, 7 maja 2013

zmiany

Czas zacząć osiągać nieosiągalne, zacząć myśleć by połączyć przeszłość, teraźniejszość i przyszłość w coś co można nazwać czymś poukładanym. Bo póki co te puzzle zaczynają mi się gubić i nie mam sił by kolejny raz składać je od nowa. Czas chyba w końcu zapomnieć o plotkach i zacząć wierzyć we wszystko w co wierzyłam już od dawna, nigdy sobie nie podaruję ostatnich sześciu miesięcy, nigdy. I wiecie co? Czuję, że będzie dobrze - nie może być inaczej, choć za głupotę podobno się drogo płaci. :)

piątek, 3 maja 2013

majówkowo grilowo !

Spontaniczny pomysł z grillem u Mnie był strzałem w dziesiątkę, pzynajmniej jak dla Mnie, bo skorzystaliśmy choć odrobinkę z tegorocznej majówki. Paweł, Lili, Ejtek, Dżoli, Kuba, Kala, Adi, Ala, Szymon, Patoś, Robert i Piotrek - DZIĘKUJĘ :* Rozwalanie huśtawki, rzucanie Alą na ziemię i do krzaków, rzucanie się ogórkami przez Alą i Pawła, nierozpalony grill, 'żartowałem', gra w nogę - kalectwo totalne, samochód i ściany biedne hahaha, łowienie i 'pieczenie' rybek, udawanie dywanu, spanie, spacer z Kalą nie wiadomo gdzie, rozmowa z Wilczkiem przez 40 minut, bongo z maszyny w cukierni, duchy, krzyk, osiemnastkowowowo, motor, siekiera i węgiel z drzewem, zwęglone ziemniaczki i 'koniec imprezy, ale już!' wszystko w jeden wieczór a ilu rzeczy już zapomniałam to nawet nie wnikam, ale było świetnie pyszczki, chcę powtórkę tylko tym razem już nie u mnie, haha :*












intruz

"intruz" - ciekawy film, który raczej nie zaskakuje ale jak dla mnie dobrze odzwierciedla moją sytuację wewnętrzną, moje myśli, to co czuję, bo czasem mam wrażenie że moje ciało i dusza wcale nie stanowią jedności, a powinny bo dzięki temu świat byłby dla mnie łatwiejszy do odebrania. Więc przynajmniej jak dla Mnie, film całkowicie na plus! Choć pod koniec zostałam nieco rozkojarzona spaniem Pawła na moim ramieniu, ale wytrwałam choć tak późne seanse następnym razem zdecydowanie nie wchodzą w grę, oj nie :)