Hej, kolejny raz pojawiam sie tu z myslami prosto z serca. Wiem, ze moga to czytac osoby, ktore nigdy nie powinny nawet na to zerkac.. Ale mam potrzebe przelania mysli gdziekolwiek, ujecia jakos w slowa tego co we mnie jest, co czuje i mysle. Kolejny raz mam wrazenie, jakbym byla tykajaca bomba zegarowa ktora lada moment wybuchnie. Niestety. Serce boli mnie na sama mysl o tym wszystkim co ostatnio sie dzieje. Rodzina, przyjaciele, znajomi, uczucia, chlopak, wspomnienia, zdarzenia, to wszystko jak i milion innych rzeczy powinno prowadzic do szczescia a jest w stu procentach odwrotnie. Nie wiem czy to taki po prostu czas, czy co.. Ale mam dosc. Na prawde. Malo kto potrafi ostatnimi czasy wywolac usmiech na mojej twarzy. Przeraza mnie to i dobija - ludzie, gdzie sie podziala dawna 'ja' i co, kto z nia zrobil? Nie zostalo nic z tej usmiechnietej, wiecznie szczesliwej dziewczyny, ktora ma dobra rade na wszystko. Potrzebuje stad zniknac, na prawde.. Jak najszybciej, jak najdalej. Sama. Ostatnim razem czulam sie tak wolna i szesliwa chyba w niemczech i nad morzem. Dwa wspaniale okresy czasu - daleko stad, to chyba moja recepta na szescie od pewnego czasu. Bo to miejsce, zaczelo mnie zwyczajnie przytlaczac. Najgorzeeeej.
wtorek, 18 lutego 2014
sobota, 15 lutego 2014
Valentines day
Rok w rok, kazdy powtarza ze walentynki, te wszystkie upominki, okazywanie uczuc, czule gesty, obdarowywanie usmiechem powinno byc na co dzien, a nie tylko 14 lutego. Sama tak powtarzalam, uwazalam, ale jednak te wszystkie roze, upominki maja swa magiczna moc akurat w ten dzien. Samopoczucie od samego rana jest o 200 procent lepsze niz zwykle, kiedy ma sie swiadomosc obecnosci tej drugiej osoby w naszym zyciu. Nie liczylam na nic, a dostalam piekna roze, swieczke i niby to nic takiego, ale najpiekniejszy usmiech mojego faceta wraz z setka buziakow i nadzwyczajna czulosc. Choc mielismy nieco inne plany, co do twgo dnia, skonczylo sie na leniuchowaniu.. Ale wszystko nadrobimy, gdy tylko wyzdrowieje i juz nie potrafie sie doczekac! Kocham cie.
poniedziałek, 10 lutego 2014
Figloloraj
Hej! Za mna kolejny malo udany weekend, ale nic na to niestety nie poradze. Choc ciesze sie ze moglam go zakonczyc tak milym akcentem. Wspaniala pogoda, idealna na spacer :) Pamietam jeszcze, jak chodzilam do mojego magicznego lasu z babcia i zawsze mi powtarzala, ze w takich miejscach problemy przestaja miec znaczenie. Moge wtedy myslec tylko o sloneczku ktore grzeje jai najmocniej sie da, patrze na te wszystkie zwierzatka w lesie, na rzeke, odpoczywam na lawce ktora prawdopodobnie niedlugo sie rozleci, ale mimo wszystko, to jest moj powrot do dziecinstwa i na prawde nic nie wplywa na mnie tak uspokajajaco :) marzylam o tym, nie wiedzac o tym. Mam nadzieje ze rozumiecie o co chodzi..
A popoludnie spedzilam z moimi misiakami w figloraju, poczatkowy placz nas tak zdziwil, na prawde.. Ale jula szybko sie odnalazla miedzy dzieciakami, pileczkami, zabawkami. Kej usmiech tez leczy caly bol, zal, leczy wszystko. To taka moja mala iskierka, dzieki niej mam poczucie ze wszystko bedzie wporzadku :)
czwartek, 6 lutego 2014
wodospad myśli
Macie czasem tak, że leżycie na łóżku, bądź siedzicie na kanapie.. a za oknem widać tylko księżyc i gwiazdy, w ręku trzymacie coś ciepłego do picia i po prostu myślicie? Nie potrzeba wtedy muzyki, telewizji, telefonu czy kogoś obok. To jest po prostu wasze pięć minut, tylko i wyłącznie przeznaczone dla swoich myśli, postanowień i przemyśleń. Czasem płyną łzy, czasem myślimy 'co by było gdyby' i to chyba najgorsza opcja z wielu - wszystko wtedy idealizujemy, mamy wrażenie że popełniliśmy w życiu tyle błędów, że więcej już się zwyczajnie nie da. Mamy wrażenie że 'gdybym wybrała inaczej' to wszystko byłoby w porządku. Szczerze? GÓWNO PRAWDA. Pracujemy całe życie na to, co nas spotyka. Nie wymagajmy od innych by się zmieniali, jeżeli sami siedzimy z założonymi nogami, nic nie zmieniając w sobie. I nie, nie mam na myśli ćwiczeń, diety czy wizyty u kosmetyczki. To nie to co nas zmienia. Takie efekty zmian są na chwilę, a później przeszłość i prawdziwe 'ja' wraca niczym bumerang, bo zmiany trzeba zaczynać w sobie, trzeba zaczynać głęboko od swojego serduszka - które mimo wielu przypuszczań, każdy posiada. I nie jest ono gorsze bądź lepsze, bo zawsze może być takie, jakie My chcemy, bo to My decydujemy o sobie - nie chłopak, nie przyjaciółka czy mama, tylko MY. Chciałabym o tym pamiętać zawsze, mimo wszystko.. Bo bardzo często gubimy się, jeżeli chodzi o decydowanie w naszym życiu. Ulegamy ludziom, opiniom, presji codzienności jaka wytworzyła się na przestrzeni lat. Przykre, ale prawdziwe, niestety.. Najważniejsze zdecydowanie jest oparcie w przyjaciołach, w chłopaku czy rodzinie. Bo nie ważne jacy będziemy, te osoby zawsze powinny nas wspierać, być obok i doradzać co jeszcze może wpłynąć na nas pozytywnie, bo jeżeli nie zaczniemy sobie pomagać w tak prosty sposób, nie chcę widzieć tego świata za kilkanaście lat. Wierzcie Mi. Ludzie są straszni, bez uczuć, bez rozumu, brną ślepo w dawno wyznaczone cele, raniąc wokół milion osób, nie patrząc na nic.. A CI ludzie kiedyś się odpłacą, słono się za to wszystko odpłacą i przysięgam, że będę wśród nich. Nienawidzę kiedy ktoś nie potrafi wprost powiedzieć o co chodzi, tylko kłamie, łże w oczy i udaje niewiniątko przy innych, doprowadza Mnie to do szału, najchętniej powybijałabym takich ludzi od zaraz, bo nawet nie próbują patrzeć na siebie, tylko od razu z góry na dół krytykują innych, żałosne i chore.. Ale co poradzić? Załamać ręce, podnieść głowę wysoko i na pewno nie dać wypłynąć ani jednej łzie na policzek. Bo nie warto i tyle.
Bosco z Karolajna i Madzialena :*
Nie ma to jak nie miec czasu aby spotkac sie z sasiadka.. Jestem ciekawa kiedy bedzie kolejna okazja, ale juz nie umiem sie doczekac! :) posiedzialy, pogadaly, najadly sie i tyle. Mam nadzieje ze bedzie tak juz tylko czesciej! Nie potrafie uwierzyc, jakie kiedys bylysmy glupiusie. Haha, ciesze sie bardzo ze troszke lepiej mamy w glowach i nieco normalniej wygladaja nasze spotkania. :D
Klimex & Kalosz
Popoludnie z moimi mordeczkami, najlepsze co moglo mnie spotkac! Duzo smiechu, kilka godzin spedzonych razem, tona glupoty w naszych glowkach mnie zalamala :( I mam nauczke na przyszlosc - nigdy wiecej zakupow z klimkiem. Nogi odpadaly, myslalam ze zamarzne i zwariuje, ale i tak was uwielbiam z calego serduszka :*
poniedziałek, 3 lutego 2014
Back to school party
Od początku najgorsza impreza zycia, bez kitu! Chociaz byli najlepsi na swiecie ludzie, niezla muzyka, wspanialy klub.. To ciagle 'cos' nie pasowalo. Albo bylam zmeczona, albo po prostu znudzona tym wszystkim. Zero alkoholu - kolejny weekend z rzedu, wykonczona tym wszystkim co dzieje sie wokol, sama nie wiem. Czasem po prostu potrzeba mi dnia tylko dla siebie na uspokojnenie sie, 'oczyszczajacy' placz, na myslenie i postanowienia. Tym razem zwyczajnie go zabraklo i wyzywalam sie na wszystkim co wokol mnie sie rusza. Szkoda slow. Ale niedlugo pojedziemy na jakas mega impreze, zabawimy sie jak kiedys i zly humor zniknie od razu, wiem to :)
I dziekuje klimkowi i kubusiowi za sobote z calego srrduszka. Bez was nie przetrwalabym tego wieczoru, wiem to. Jestescie taaacy kochani :* rozmowy, piwko, smiech, lzy - wszystko naraz, nawet nie wiem jak i kiedy wrocilam do domu i jakim cudem przespalam prawie cala niedziele.. No i spedzilam resztke dnia z oliwka, rowniez na rozmowie, jestes nie zastapiona, pamietaj o tyk misiu :*
To takie wspaniale uczucie uslyszec 'pamietaj ze masz mnie'. Kocham was najbardziej :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)