Nie pamiętam tak złego dnia od bardzo, bardzo dawna. Ramiona mojego faceta i przyjaciel obok nie są wstanie nawet na dłużej poprawić mi dziś nastroju, tra - ge - dia. Można się śmiać, ale tyle ile przeszłam z pewnymi osobami, nie mieści się po prostu w głowie. Kocham je wszystkie z całego serca i nigdy o nich nie zpaomnę, nigdy przenigdy, ale nie potrafię już dłużej niczego udawać, udawać że jest w porządku bo to wszytsko siedzi we mnie i czuję się jkaby miało za chwilkę wybuchnąć. Problemy urosły w tak szybkim czasie, że nie potrafię tego nawet ogarnąć słowami. Po prostu to boli. Zaskoczeni? Mam uczucia, potrafię płakać, łatwo mnie zranić, dużo się przejmuję i tym podobne. Jednak nie jestem pusta i obojętna na wszystko, NA NAJBLIŻSZYCH BO SĄ NAJWAŻNIEJSI. Tak było, jest i będzie tylko kogo ja mogę nazwać wg 'bliskim'? Bo nie wiem, chyba ten wyraz usunę ze słownika bo nawet go widocznie nadużywałam. Nie wierzę że mimo chęci, nie da się czasem czegoś uratować bo wszytsko ma swój początek i koniec, było zbyt pięknie by mogło to być prawdziwe choć odrobinkę. Przykro Mi, no. Brakuje Mi was już teraz, w tym momencie i tak bardzo sobie z tym nie radzę, że wariuję. A to dopiero początek listy problemów, która szybko się nie skończy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz