Planowałam założyć nowego bloga, zacząć od nowa, ale tak szczerze - zwyczajnie Mi się nie chce. Mam ostatnio jakieś pesymistyczne podejście do życia, nawet nie wiem dlaczego. Pewnie spowodowało to zniknięcie mojego codziennego słońca poza granice kraju, piękna pogoda za oknem kiedy muszę siedzieć w pracy albo ogólny nadmiar wszystkiego co złe - ot tak po prostu, czasem tak bywa. Brakuje Mi niesamowicie tej "wolności" sprzed kilku miesięcy, kiedy każdy weekend był dla Nas (nie)zapomniany, kiedy cieszyłam się z każdej pierdołki, byleby się uśmiechać, na prawdę :) A teraz po prostu wpadam z problemu w problem, brakuje mi swobody, wolnego czasu, wypadów poza miasto, budzenia się i oglądania Rybnika "z góry", brakuje Mi generalnie wszystkiego co dawało mi siłę do życia. Jutro kończę jeden etat, niby smutne ale cieszę się bo będę miała o wiele więcej czasu dla siebie, może znów odnajdę to wszystko co sprawia mi radość. Póki co idę dalej bawić się w dyspozytorkę i zasypiać z głową na biurku bo ciekawszych perspektyw na dzisiejszy wieczór niestety nie mam.
Czuję się beznadziejnie i chyba powinienem.
Co mi się dzieje z sercem? Niedługo skamienieje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz