Wydaje się to takie proste, jeden mały krok w przód, a jednocześnie tak bardzo boję się go zrobić, że nie da się tego zwyczajnie wyobrazić. Kilka krótkich zdań, a właściwie jedno gdyby tak odciąć "tłumaczenie się" którego tak nienawidzę. I będę miała cały ten syf z głowy, będę mogła się uśmiechnąć i wszystko w miarę, w miarę powoli ruszy do przodu. Powoli? Ale przynajmniej w końcu ruszy, tak od ponad miesiąca stoję w miejscu zupełnie, muszę uważać na każde słowo, gest, spotkanie, znajomość, WSZYSTKO. Dzisiaj kilka słów za wiele wypowiedzianych, przeczytanych, zdecydowanie.. Przeraża Mnie fakt, że nastawienie do siebie zmieniło się nam o 180 stopni i nawet jeżeli oboje byśmy chcieli nie ma opcji tego zmienić. Przykre, ale za to jakie prawdziwe. A póki co, tylko jeden mały krok..
+ lubię wracać w tak miłą przeszłość, uśmiech i buziak lecą za zakończenie dnia. :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz