Wczoraj półmetek, na którym znalazłam się takim przypadkiem, takim zbiegiem okoliczności, podobno sprzyjającym a jedyne co zostało mi po tym półmetku w głowie to ze sto planów które BYŁY bo niestety ich nie pamiętam, to obrzygana sala, kapa większa bądź mniejsza, to że w końcu odzyskałam moją mocną głowię - choć może to kwestia tego że piłam drink za drinkiem, a nie tak jak to bywa zwykle kieliszek za kieliszkiem i przede wszystkim ROZKMINY na temat życia, miłości, przyjaźni, na temat wszystkiego i jak dla mnie to jest właśnie ten wielki plus w chlaniu. ZAWSZE dochodzę do jakiś dobrych wniosków które pomagają mi później funkcjonować, choć dziś jakoś nie do końca mi to pykło bo moje wnioski sprawiły że mam mega rozpierdol w głowie, kolejny raz zostałam na lodzie całkiem sama, a Ci którzy mieli być, po prostu ich nie ma i tyle, poświęciłam jedno dla dobra reszty, straciłam wszystko. NORMALNA AKCJA U UFSIAKA, nie powiem że nie, niestety. Ale ogółem rzecz biorąc mogę powiedzieć że szczęście innych nadkładam nad swoje, kolejny raz, mam nadzieję że dobrze na tym wyjdę a przynajmniej moje sumienie i dzięki temu poprawi mi się nastrój.
Czekam na dalszy ciąg weekendu mam nadzieję że da mi troszkę uśmiechu, a póki co dziękuję Alii za wczoraj i Dżoli za dzisiejszą kawkęę, hehe :*


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz