Jak dla Mnie, moja osiemnastka trwała od 23.08 do 7.09. Długo? owszem. Ale wszystko rozciągnęło się strasznie w czasie - najpierw osiemnastka robiona z Klimeczkiem i Alą na 60 osób - czyli jedna wielka gonitwa żeby dopiąć wszystko na osttani guzik i do dziś ciągną się za nami dwie sprawy z tym związane, później tydzień przerwy i mini grill rodzinny z okazji moich urodzin, wcześniej niż powinien być ale wszystko przez wzgląd na Artura, oczekiwanie (?) albo i nie, przynajmniej w mooim przypadku na ten niby najważniejszy dzień czyli czwartek 5.09 - prezenty, uśmiechy i ta cała szopka w stylu "jesteśmy dla ciebie mili, bo masz urodziny" choć nie powiem, początek urodzin najlepszy ze wszystkich, z najlepszymi ludźmi, dziękuję za największy syf na podwórku ever! :* i piątek czyli już ostatni dzień urodzin ze znajomymi oficjalnie skwitowany imprezą na energy, darmową lożą, wejściówkami i szampanem z kostakami lodu za free - a cieszyli się, jak małe dzieciaczki, wszyscy, bez wyjątku! Ale przechodząc tą krótką historią o osiemnastych urodzinach Justyny Widok, chciałam podziękować za każdy uśmiech, każde życzenia - krótkie czy długie, spisane czy wymyślone, wypowiedziane czy napisane, KAŻDE :) każdy prezent, od papieru toaletowego i worka na śmieci, przez moje własne pożyczone dawniej filmy, aż do łańcuszków, telefonu czy pieniędzy. Nie spodziewałam się że wszystkiego nazbiera się aż tyle, że mój stolik nie będzie dawał rady z pomieszczeniem wszystkiego. Można na was zdecydowanie liczyć w tej kwestii i nie wiem jak sie odwdzięczę - za wszystko, uwielbiam was misie, całym serduszkiem! :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz