poniedziałek, 10 lutego 2014

Figloloraj

Hej! Za mna kolejny malo udany weekend, ale nic na to niestety nie poradze. Choc ciesze sie ze moglam go zakonczyc tak milym akcentem. Wspaniala pogoda, idealna na spacer :) Pamietam jeszcze, jak chodzilam do mojego magicznego lasu z babcia i zawsze mi powtarzala, ze w takich miejscach problemy przestaja miec znaczenie. Moge wtedy myslec tylko o sloneczku ktore grzeje jai najmocniej sie da, patrze na te wszystkie zwierzatka w lesie, na rzeke, odpoczywam na lawce ktora prawdopodobnie niedlugo sie rozleci, ale mimo wszystko, to jest moj powrot do dziecinstwa i na prawde nic nie wplywa na mnie tak uspokajajaco :) marzylam o tym, nie wiedzac o tym. Mam nadzieje ze rozumiecie o co chodzi..
A popoludnie spedzilam z moimi misiakami w figloraju, poczatkowy placz nas tak zdziwil, na prawde.. Ale jula szybko sie odnalazla miedzy dzieciakami, pileczkami, zabawkami. Kej usmiech tez leczy caly bol, zal, leczy wszystko. To taka moja mala iskierka, dzieki niej mam poczucie ze wszystko bedzie wporzadku :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz