Co do soboty, to plan spontan zmieniany sto razy ale mniejsza, najważniejsze że się udało! Miasto z Pawłem, Kalą, Adim, Gołąbkiem i Martyną jak najbardziej na tak :) Chociaż ciśnienie kolejny raz skakało mi wciąż w górę, nie daję się już tak łatwo i z uśmiechem pokonuję KAŻDĄ przeszkodę, mogę sobie tylko pogratulować. Po poddaszu Casablanka, znów Madzia i kuba, posiedzieli, pośmiali się i to nawet bardzo i do domu, najdłuższa droga ever, nocka u Pawła i jego "ciiiiiicho" ah, szkoda słów, gdzie ja mam rozum jak jestem pijana :< Ale dziękuję, uwielbiam przy Tobie zasypiać i się budzić :*
poniedziałek, 18 listopada 2013
osiem miesięcy & poddasze
Nie do opisania weekend, kolejny raz, niektórzy ludzie zaskoczyli Mnie już na samym początku w piątek. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak miło usłyszeć zdanie z ust ludzi których nawet do końca nie znam "tak się cieszę, że znów jesteście razem" itd, itd, itd. Były kolejny raz wyzwiska, głupie oskarżenia o nic, strzelanie głupich, śmiesznych min i różne takie, nie ważne. przyszedł Kuba i Madzia i wszystko stało się z sekundy na sekundę lepsze. Piwko, wódka, kamikadze, vip, potańczyłam - chwilę, ale zawsze coś. Dobra północ na murku za vipem, hahaha, nie wnikam czemu zawsze potrafię się najebać, kiedy nie chcę się najebać, mało ważne. Dziękuję że w takich chwilach jesteś ty, że się troszczysz i pomagasz. Jesteś niezastąpiony :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz