I generalnie ferie w domu W KOŃCU zaczęły mi służyć, rozmawiam z osobami z którymi normalnie bym nie rozmawiała czy tam pisała, odnawiam kontakty, zawieram nowe znajomości, jest pięknie i dawno nie słyszałam od nikogo zdania, że w ogóle jestem potrzebna, dziękuję, bo serio ważne to teraz dla mnie bardzo bardzo :) I znalazłam punkt w którym się nie zgadzam z wszystkimi wokół i jednak obstawiam jeszcze bardziej przy swoim, jestem bardziej jak 'ja' rok temu, niż wy wszyscy razem wzięci, a rocznik '95 nie oznacza dla Mnie zupełnie dorosłości, dojrzałości oprócz tej na papierku niestety i w sumie nawet nie chcę, żeby to się zmieniało, zdecydowanie nie!
czwartek, 21 lutego 2013
nieulotne
Poranek spędzony z Alą w kinie, na Polskim filmie który zapowiadał się jednak odrobinę ciekawiej, aczkolwiek tak czy tak mogę polecić - początek dość przeciętny jeżeli chodzi o fabułę czyli miłość w dodatku jakby nie patrzeć wakacyjna, seks i zabawa za granicą, a na koniec? po dość dziwnych i złożonych perypetiach film pokazuje nam, że prawdziwa i szczera miłość może istnieć oraz że przetrwa wszystkie przeciwności losu oraz że ukochanej osobie wybaczymy wszystko, nawet morderstwo, wystarczy po prostu troszkę nadziei i walkę do samego końca o uczucie które tak wiele dla nas znaczy :) - jak dla mnie typowo wyreżyserowane sytuacje, które dosłownie nie zdarzają się raczej nikomu, aczkolwiek w wielu dziedzinach życia zapewne można ją przełożyć na codzienność szarego, zwykłego człowieka, jak każdy film mi przynajmniej daje do myślenia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz