Walentynki? Dzień jak co dzień, bez sensu go jakoś szczególnie obchodzić, wydaje mi się że nawet gdybym miała z kim je obchodzić, nie dotyczyłoby Mnie to - miłość jest po to by udowadniać ją sobie na co dzień, cieszyć się nią w każdej minucie a nie wychodzić na miasto tylko 14 lutego, przytulać się i całować na środku galerii handlowej by pokazać - patrzcie jaka jestem szczęśliwa i jakiego mam chłopaka (Y) Hahaha, nie mam pytań. Rano figloraj, później miłe popołudnie w miłym towarzystwie razy trzy w sumie :* I w ogóle, jakiś dziwny czas teraz jest, ciągle myślę nad wszystkim, zanim cokolwiek zrobię, powiem czy napiszę, najgorzej na świecie! Bo kolejny raz wprowadza Mnie to w jakiś depresyjny nastrój na który nikt, nic nie potrafi poradzić i do tego dochodzę do wniosku że najgorsze co może mi się w życiu przytrafić to osiągnąć wyznaczony cel, bo później znajduję sobie inny, dotyczący czegoś zupełnie innego i mam gdzieś wszystko co było dotychczas, raniąc przy tym bliskich. I tak bardzo brakuje mi jednej osoby, że tego nie ogarniam i serce rozpada mi się przy tym na miliony kawałeczków, kolejny raz, kolejny raz dlatego że Cię tracę. Wariuję.



I
LIKE
MISS
HATE
LOVE
WANT
NEED
YOU
...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz