Tak wyglądało moje rozpoczęcie weekendu w piątek z Mirką, Alą i ludźmi z Czerwionki - szalony roześmiany wagon, cytrynówka, dobra zabawa całą noc, rano rozmowa z candysem hahaha, plus autografy, powrót, siedzenie, gadanie o wszystkim, dziękuję Wam :*
a w sobotę, kierunek - Mrowiny, wiedziałam że to niezbędne bym tam pojechała i nie żałuję, mogłabym tą imprezę i poranek powtarzać w kółko, bo zwyczajnie potrzebowałam oderwać się od wszystkiego, z innymi ludźmi, dziękuję Wam z całego serca - Adrian, Kamila i pełno ludzi których nawet nie jestem w stanie wymienić, a przede wszystkim, Dawidowi. Za wszystko, nawet nie jestem w stanie podziękować bo nie mam pojęcia jak, chciałabym móc cię mieć tutaj teraz tak byś nigdy nie musiał wracać do siebie, a teraz staram się odliczać do końca grudnia i myśleć o ostatnim weekendzie 24/7, DZIĘKUJĘ :*
~~~~~~~~~~~~
w skrócie? ponad 60h bez snu, trzydniowy kac, zero jedzenia, pełno alkoholu i jeszcze więcej uśmiechu.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz