wtorek, 2 października 2012

chcę do Was misiaki!

Przestawiłam się chyba na tryb, kiedy wrzucam uśmiech na twarz i choćby grunt sypał mi się pod nogami za żadne skarby uśmiech na mojej twarzy nie znika, a wręcz odwrotnie - jest jeszcze większy, z tą świadomością, że ciągle jest! Boże, dzięki Ci za chwilę kiedy mogę powiedzieć że nie chcę już siedzieć w tym domu ani minuty dłużej, bo wolę być w szkole z Moim kalesonem i śmiać się z Wiewiórki bądź patrzeć jak Dżoli odwala totalnie na lekcjach i nie wiadomo zupełnie o co chodzi. Tak strasznie chciałabym chorobo, żebyś zniknęła na długi, długi czas a najlepiej na zawsze, tym bardziej teraz, gdy potrzebuję motywacji aby moje nowe nastawienie nie zniknęło po kilku dniach a odwrotnie - zostało już na zawsze, albo przynajmniej na bardzo długo. Proszę, tylko o to.. Niczego więcej nie chcę na dzień dzisiejszy, nie mam do tego zupełnie głowy. I mam uśmiech na twarzy, bo pojawiają się obok Mnie osoby z całkowitej przeszłości, z którymi mam tyle wspaniałych wspomnień, że aż chce się do tego wracać. Dziękuję za powody do uśmiechu dziś! :-)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz