Patrzę w niebo, szukam gwiazd i nie umiem znaleźć nawet jednej. Pamiętam wieczór nad morzem, kiedy niebo było wręcz białe od gwiazd, kiedy wokół było pełno lampionów, było słychać szum fal, a my śmiałyśmy się chyba najgłośniej na całej ulicy nie wiadomo z czego. Chcę tam wrócić, aby nie myśleć, być daleko, odciąć się na ten głupi tydzień, albo choć kilka dni.
Ktoś buduje uśmiech, by ktoś inny mógł go zniszczyć. Tak to sobie tłumaczę, mam nadzieję że dobrze, dziękuję tym od budowania go, bo inaczej bym zwariowała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz